Pewnego dnia, gdy przechodziłem przez Plac Generała Hryhorenki, spojrzałem na fasadę budynku No 4 i zostałem wpróst oszołomiony. Przyglądała mi się dobrze zachowana tablica pamiątkowa, wcześniej podobno ukryta pod tynkiem. Inskrypcja głosiła, że w budynku mieszkał przewodniczący pierwszego parlamentu austriackiego, wieloletni poseł na sejm galicyjski i twórca kopca Unii Lubelskiej Franciszek Smolka.
Cała druga połowa XIX wieku jest w cieniu tego bez przesady najbardziej legendarnego polityka galicyjskiego. Urodził się w 1810 roku w rodzinie prawnika z Czech (według innych źródeł, ze Słowacji), który przybył do Lwowa na początku XIX w. Ojciec czuł się Niemcem, ale podczas studiów prawniczych na Uniwersytecie Lwowskim jego syn zaangażował się w ruch konspiracyjny i stał się zagorzałym patriotą polskim. W r. 1841 został aresztowany i skazany na śmierć; jednak w r. 1845 cesarz ułaskawił F. Smolkę, choć pozbawił go doktoratu i prawa do wykonywania zawodu prawnika.
Podczas „Wiosny Ludów” w 1848 r. F. Smolka został przywódcą ruchu rewolucyjnego. Po wstąpieniu do parlamentu konstytucyjnego wybrany pierwszym wiceprezydentem, a następnie prezydentem i piastował funkcję tę aż do jego rozwiązania w roku 1849. Jednocześnie brał udział w życiu ulicy wiedeńskiej, był niemal dyktatorem rewolucji i starał się utrzymać tłum w granicach prawa. Nie zawsze było to możliwe: tak, hrabiego Latura, ministra wojny, nie można było wyrwać z rąk rozjuszonego tłumu i powieszono go na oczach Smolki.
Po klęsce rewolucji F.Smolka wrócił do adwokatury. Jednak po przyznaniu Galicji autonomii ponownie znalazł się w wirze polityki. Stał na czele demokratów polskich w Sejmie Galicyjskim, w którym zasiadał od 1861 r., i odgrywał znaczącą rolę w parlamencie cesarstwa (1861-1867, 1870-1877, 1879-1893). Na początku lat 1860 próbował grać na giełdzie, ale stracił wszystko i podciął sobie żyły. Został jednak uratowany, a Włodzimierz hr. Diduszycki, dowiedziawszy się o sytuacji, spłacił wszystkie długi Smolki. Stopniowo wychodził z depresji, wreszcie ponownie stał się przywódcą polskiego ruchu narodowego. W r. 1868 w Sejmie postawił głośny wniosek na rzecz rozszerzenia autonomii Galicji, co ewentualnie przekształciło by cesarstwo w federację Austrii, Węgier, Galicji i Czech. Jednak tzw. „kampania rezolucjna” w Sejmie nie powiodła się, a jego partia – Towarzystwo Narodowo-Demokratyczne – rozpadła się.
Ale los uśmiechał się do niego niejednokrotnie. W r. 1881 Rada Posłów parlamentu austriackiego wybrała go swoim prezydentem, a cesarz nadał mu tytuł tajnego radcy. Ten ostatni Smolka przyjął pod warunkiem, że nigdy nie będzie nosił munduru pozłacanego.
Jego prezydentura była „złotym wiekiem” austriackiego parlamentaryzmu. Miał duży autorytet. Nawet najwięksi krzykacze zamykali usta, gdy F. Smolka wzywał ich „do porządku”. Posłowie, którzy przeżyli F. Smolkę, wspominali go później z nostalgią. Faktycznie, po intrygach roku 1893, w wyniku których zrezygnował, parlament stał się teatrem permanentnego skandalu. Już w 1897 roku.opozycja rzucała w prezydium marmurowe popiersia, aż Pfersche, profesor prawa rzymskiego (!) na niemieckim uniwersytecie w Pradze, z nożem w dłoni krzyczał, że zabije każdego, kto stanie mu na drodze. Posłowie zostali wtedy uspokojeni przez policję, ale po powrocie do domu Pfersche triumfował wśród studentów, którzy wręczyli mu „honorowy” (!) nóż srebrny.
Po rezygnacji cesarz przyznał F. Smolce mandat w Izbie Panów, ale nigdy on nie złożył przysięgi i nie przekroczył jej progu.
Smolka zmarł 4 grudnia 1899 r. w wieku 89 lat. W r. 1913 publiczmość lwowska postawiła mu pomnik na placu nazwanym jego imieniem przed domem, w którym mieszkał. Po II wojnie światowej pomnik usunięto, a obecnie na jego miejscu stoi pomnik poległych policjantów.
Jednak sam F. Smolka pozostawił po sobie pomnik. Warto zauważyć, że liberalizm zmusił go do sympatii dla ukraińskiego ruchu narodowego. Marzył o jedności polityków galicyjskich przeciwko centralistom wiedeńskim, a według jego ideałów Polska powinna odrodzić się w postaci federacji Polaków, Ukraińców i Litwinów. Idea ta, na ogół wpisana w ówczesny polski etos polityczny, została urzeczywistniona w zorganizowanych w r. 1869 uroczystościach 300-lecie Unii Lubelskiej. Wtedy entuzjaści postanowili uwiecznić rocznicę, budując na Zamku Wysokim kopiec. F. Smolka pisał wówczas: „Ten pomnik odpowiada dawnej tradycji słowiańskiej. Piramidy faraonów upadną, a kopiec nasz będzie trwał na wieki, przypominając pokoleniom zaszczytną zasadę miłości braterskiej: równy z równym, wolny z wolnym”. W fundament założono kamień z napisem „Polska, Ruś i Litwa zjednoczone Unią Lubelską – wolne z wolnymi równymi równymi”, kapsuła ze sprawozdaniem z przygotowania uroczystości, kilka monet i księgi, ziemia z grobów A. Mickiewicza, J.Slowackiego, U.Nemcewicza, K.Kniaziewicza, W.Ostrowskiego, a także z Sołowjówki pod Kijowem, gdzie w r. 1863 r. chłopi zamordowali 12 powstańców polskich. Jednak nasyp był z piasku, każda większa ulewa zmywała go. Ponadto zmniejszyła się liczba entuzjastów. Dlatego F. Smolka przeznaczył swoje znaczne emerytury z Sejmu i Reichsratu na uporządkowanie kopca i, jak mówią, wydał w ten sposób 80 000 guldenów. Ponadto wśród robotników można było zobaczyć smukłego osiemdziesięcioletniego dziadka ze zdrowym wąsem i brodą. Był to Smolka. Po jego śmierci prace finansowała Lwowska Rada Miejska. Tak więc plan został zrealizowany, choć nie do końca: lew, który teraz stoi u podnóża wzgórza, powinien był zainstalowany na szczycie.
Grób F. Smolki i jego żony Leokadii z domu Becker von Salzheim w formie skromnego neogotyckiego obelisku znajduje się na cmentarzu Łyczakowskim obok grobu W. Iwasiuka., popularnego muzyka ukraińskiego.


